Korale i fale…

Tym razem zaczęło się od czerwonych koralików, które zamówiłam kiedyś przez Internet, bo na zdjęciach wyglądały obiecująco – ale które na żywo jakoś mi się nie spodobały. I od końcówki metalizowanych sznurków, które kupiłam do naszyjnika „ludowego”. I które też jakoś wykorzystać trzeba było. Zaczęłam szyć, bez wyraźnego celu – tylko po to, by nie spędzić wieczora wyłącznie gapiąc się w TV. No i wyszło pofalowane „cóś”. Kolorowe i trochę kojarzące mi się z zawijasami w stylu secesji.
nieb2
Przez chwilę owo „cóś” miało zostać bransoletą. Ale ponieważ zwykle ich nie noszę, zaczęłam myśleć, jak zamienić je w naszyjnik. I dodałam jasne koraliki – które też leżały sobie nadprogramowo z boku z niemym wyrzutem: „jak żeś nas kupiła, to może do czegoś wrzuć, bo wyblakniemy z nudów”.
niebieski

No i tak właśnie zakończyło się dla mnie oglądanie setnej już z kolei powtórki Top Gear… Kto wie, może moja podświadomość marzy o tym, by odwiedzić tor wyścigowy – i właśnie stąd tyle „zakrętów” w naszyjniku? ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>