W stylu retro

CIMG4561
Tym razem komplet na dzień i na wieczór (do wyboru: wisiorek lub naszyjnik oraz pierścionek). Miało być „na bogato” i miało się odrobinę kojarzyć z biżuterią wiktoriańską…
O ile proste koraliki i kamyki za kilka zeta mogą się w ogóle kojarzyć z diamentami i tonami złotniczych cudów, które damy nosiły dawniej na arystokratycznych szyjach ;-)
naszyjnik nieb komplet
I jak zwykle – z początku myślałam tylko o wisiorku. Ale gdy już ucięłam ostatnią zwisającą nitkę… to połączenie granatu koralików z szaro-niebieskim kamieniem tak mi się spodobało, że postanowiłam bawić się dalej ;-)

Wisiorków jak mrówków

wisiory3

Zielone, czerwone, złote – do wyboru, do koloru. Robótki małe i nieskomplikowane, więc niemal każdego wieczora powstają ze dwie nowe. A o poranku mam niespodziankę – bo w sztucznym świetle koraliki wyglądają trochę inaczej i tak naprawdę nie wiem, jak całość się prezentuje, dopóki nie zobaczę jej, gdy świeci słońce.
zbiorcze wisiorki
Czasem odkładam jakiś wisiorek na kilka dni, bo niby jest OK… ale jakoś nic wewnątrz mnie na jego widok się nie „uśmiecha”. A później nagle do niego wracam, dorzucam ze dwie warstwy koralików w kontrastowych kolorach – i nagle wszystko zaczyna ze sobą grać. Najwyraźniej jedyna zasada, jaką podświadomie stosuję do biżuterii, brzmi: „duże jest piękne”…

I szkoda tylko, że przy okazji nie stosuję jej też do niektórych części mojego ciała. Oj, podskoczyłaby mi wtedy samoocena, że hej… aż pod sufit! ;-)

Rechot w jeziorze

CIMG4695
I kolejny naszyjnik, który w planach miał być wisiorem, ale odrobinę „zmutował”.  Najwyraźniej gdzieś w okolicach sypialni mam źródło tajemniczego promieniowania – które sprawia, że biżuteria rozrasta się jak Hulk po skoku adrenaliny.
naszyjnik niebieski 1
Tym razem zaczęło się od niebieskiego „listka”, który później obudowałam elementami z zielonymi kamieniami i szkiełkami. A całość utrzymana w tonacji zamulonego jeziora – takiego, na którym co wieczór konwersuje w najlepsze setka żab. Oczywiście – bardziej romantycznie mogłabym udawać, że chodziło mi o barwy pawiego ogona itp… Ale co się oszukiwać – jak się foty robi z żabą, to się człowiekowi kojarzy właśnie bajoro ;-)